Dom to nie ma być muzeum, uznał nowy właściciel tej kamiennej stodoły. Takich okien nie widzieliście

Slow food - tak o tym remoncie mówi właściciel. Trwa już trzy lata, a to jeszcze nie koniec. Stara, co najmniej 120-letnia kamienna stodoła z wapienia u podnóża Góry św. Anny powoli zmienia się w nowoczesny dom. - Staram się zachować z dawnej substancji wszystko, co tylko jest możliwe, ale czasem konieczne są kompromisy - mówi Henryk Mercik. Projekt naszkicował w notesie, korzysta z usług lokalnych rzemieślników. Żadnego ocieplenia, czysty mur, na zewnątrz i w środku. Okienka wentylacyjne - lufcioki - zachował i są teraz "normalnymi" oknami. A jest ich aż 16: w kuchni, salonie, łazience, gabinecie.

Murator Remontuje #2: Płyty granitowe na taras
Materiał sponsorowany

Jeśli chcecie pokazać swój dom na naszych łamach, pochwalić się remontem i podzielić wyzwaniami z innymi Czytelnikami, koniecznie napiszcie na adres [email protected] 

Gospodarstwo ze stodołą na śląskiej wsi kupił tanio

Jesteśmy w małej wsi Ligota Górna, która leży u podnóża masywu Góry Świętej Anny w woj. opolskim. Jesteśmy na granicy masywu - z jednej strony góra, z drugiej - już równina. W pobliżu: słynne aleje czereśniowe i wapiennik Ikar, przy którym działało też niewielkie lotnisko. Bo wapień to jest materiał, z którego dawniej budowano domy i budynki gospodarcze w całej okolicy.

Kiedy obecny właściciel kupił tę działkę i stodołę, budynek wyglądał tak:

120-letnia stodoła z wapienia przed remontem
Autor: Henryk Mercik/ Archiwum prywatne 120-letnia stodoła z wapienia przed remontem. Stoi w okolicach Góry św. Anny w woj. opolskim

- Stodoła był częścią dużego gospodarstwa - opowiada projektant Henryk Mercik. - Działka sięgała aż za przystanek, bo jest w centrum wsi. Stał tu też duży dom, który kilka lat wcześniej został wyburzony przez poprzedniego właściciela. Poprzedni właściciel miał imponujące plany dotyczące zagospodarowania tej działki, ale ich nie zrealizował. I tak z gospodarstwa została duża działka o powierzchni niemal 4 tys. mkw, zrujnowana stodoła, niewielki wapiennik, piękny widok, dorodna lipa oraz jesion. Mercik jako architekt zobaczył w tych zabudowaniach z białego wapienia potencjał. Stodoła miała przynajmniej 120 lat, wąskie okienka, które miały zapewniać powietrze wewnątrz i charakterystyczne miejsce na figurkę św. Floriana u szczytu. Stodoła jest wpisana do gminnej ewidencji zabytków. Architekt i konserwator zabytków, od razu zaproponował, aby zachować maksymalnie tyle starego, ile się da.

- Ale bez kompromisów się nie obyło - przyznaje.

Kompromis nr 1: dach. Starą cementową dachówkę zastąpili blachodachówką

Pierwszy kompromis to dach. Poprzedni dach stodoły był z cementowej dachówki. Ciężkiej, przedwojennej. Od strony północnej miał dziurę, przez którą do środka lała się woda. - Chcieliśmy ratować tyle autentyku, ile się da, i to się udało - mówi architekt. I dodaje: Razem z dachem przemurowaliśmy szczyty, bo one się zupełnie rozpadały. Pojawił się też problem konstrukcyjny - wychylania tej ściany północnej. Z tą ścianą północną było sporo zamieszania, ale do niej jeszcze wrócimy. Poza tym - na Górze św. Anny wszystko pęka - taki tu jest grunt. 

Zatem jak odnowili dach?

- Doszliśmy do wniosku, że należy ratować tyle zabytku i autentyku, ile się da i trafiliśmy na miejscowego dekarza, który się podjął prac przy tym dachu. Uratowaliśmy ze starej więźby dachowej co się tylko dało. Ta więźba była mocna, choć miejscami w dosyć kiepskim stanie. Wymienione zostały tylko niezbędne elementy. Więźbę wzmocniliśmy, daliśmy izolację, pokryliśmy blachodachówkę, co pozwoliło na odciążenie budynku.

Przebudowa stodoły z wapienia w woj. opolskim. Dom
Autor: Dorota Niećko Antresola. Stara (ciemna) i nowa więźba i część konstrukcji. Inwestor zachował maksymalnie tyle starej substancji, ile się tylko dało

I rzeczywiście. Podstawowy budulec tu to wapień, z drobnymi dodatkami cegły. Dach - dziś to dach z blachodachówki, ocieplony został dodatkowo pianą PUR, bo jest lekka. Kiedy pada deszcz słychać, jak krople rozbijają się na dachu. Ale do środka nie wpada nic. Dach to jedyna ocieplona część domu. Parter to wyłącznie kamienne, grube na metr ściany, obrzucone cieniutką warstwą tynku, przez co widoczna jest struktura kamienia.

Kamienne ściany z wapienia grube na metr

Ściany są super grube, z wapienia i w ogóle nie zostały podczas remontu docieplone. Ale zostały pieczołowicie wyczyszczone, uzupełniono spoiny. Po tych pracach widać, jak dokładnie i pieczołowicie stodołę przed ponad stu laty budowano. Kamienie się białe i jasnopiaskowe, różnej wielkości, ale ściśle dopasowane. Na dole - drobniejsze, ułożone gęsto, wyżej - większe, nieregularne.

Czy nowy właściciel nie boi się, że nieocieplone ściany nie zapewnią komfortu cieplnego w domu? -  Zobaczymy jak się będą spisywać - mówi projektant

Jako że w domu nie ma jeszcze ogrzewania. Plan jest taki, że stodoła ogrzewana będzie przez kominek, zostanie też założona klimatyzacja z funkcja grzania.

Czytaj też:

Kamienica z wapienia ledwo stała, ale ją uratowali

A co z wychylona północną ścianą? Obecnie jest wyprostowana i dodatkowo wzmocniona - wzmocnienia widać na zewnątrz. Z tą ścianą realizatorzy projektu mieli pewne problemu. Ekipa budowlana, która pierwotnie podjęła się wymurowania zwieńczeń szczytów, ostatecznie zrobiła tylko tę łatwiejszą, południową ścianę, ze św. Florianem - od strony ulicy, a potem po cichu rozebrała rusztowania i zwiała z placu budowy. Bo okazało się, że jednak nie będzie tak łatwo wyprostować ścianą północną. Na szczęście znalazła się inna ekipa, która podjęła się tego zadania i je wykonała, na szczycie są też wieńce. Dziś ściana wygląda tak:

Przebudowa stodoły z wapienia w woj. opolskim. Dom
Autor: Dorota Niećko To była dawniej stodoła. Została zaadaptowana na dom - inwestor zachował maksymalnie tyle starej substancji, ile się tylko dało

Nietypowe wąskie i wysokie okna

Nietypowe wąskie i wysokie okna

W sumie jest tu teraz ok. 120 metrów kwadratowych. Na dole - spora przestrzeń, w której będzie jadalnia, salon i kuchnia. Wznosi się na dwie kondygnacje, a od podłogi do najwyższej części jest ok. 8-9 metrów, może nawet więcej. Dawne wrota stodoły po obu stronach są dzisiaj oknami tarasowymi i wejściem do domu. Okna były robione na zamówienie. Nowe okiennice, zrobione na kształt dawnych wrót, można zamknąć - chronią przed słońcem czy wiatrem. Oprócz tych dwóch wielkich okien jest tu kilkanaście bardzo nietypowych okienek - wąskich i wysokich. To dawne "lufcioki", przez które do stodoły wpadało powietrze. Są na różnej wysokości. Projektant zdecydował się je pozostawić.

- Ci rzemieślnicy od okien, jak usłyszeli pomysł zasłonięcia tego prześwitu, nie byli zdziwieni? - dopytuję.

- Byli zdziwieni. Długo się zastanawiali, jak je wypoziomować, uszczelnić, założyć – ale dali radę - uśmiecha się Henryk Mercik.

Zobaczcie, o jakie okna chodzi - to wszystkie te wąskie prześwity.

Przebudowa stodoły z wapienia w woj. opolskim. Dom
Autor: Dorota Niećko To była dawniej stodoła. Została zaadaptowana na dom - inwestor zachował maksymalnie tyle starej substancji, ile się tylko dało

Wnętrze stodoły po przebudowie: otwarty dół i antresola z drewna

W środku to jest „domek w domku” – antresola to konstrukcja drewniana na słupach, bo ściany nośne nie mają wystarczającej nośności. Na dole prócz kuchni, salonu i jadalni znalazło się miejsce na gabinet i dużą łazienkę. Podłoga będzie z drewna. Na drewnianej antresoli są dwie sypialnie, każda ma okno dachowe i dodatkowo okno, które wychodzi na otwartą część wspólną.

Instalacja elektryczna, której jeszcze nie ma, zostanie puszczona na wierzchu - żadnego kucia w starym murze.

- Budynki z wapienia idealnie wpisują się w coś, co nazywamy ekologią i ideę zero waste - podsumowuje architekt. Ta stodoła jest w stu procentach ekologiczna: materiał jest całkowicie lokalny, podobnie obrzutka. Krótki łańcuch dostaw, bo korzystałem z usług lokalnych rzemieślników - dodaje. Przytacza jeszcze historię płotu - drewniane sztachety odkupił z parafii w Rybniku, która zdecydowała się płot wymienić, bo kłopotliwe było częste impregnowanie drewna.

A rzemieślników przewinęło się tu sporo – dwóch cieśli, firma, która robiła okna, inny cieśla, który robił dach, cieśla, który robił konstrukcję domku w domku, stolarz, ludzie od instalacji, posadzki, kanalizacji i łazienki... na pewno szybciej i prościej byłoby zlecić wszystkie te prace jednej firmie, ale nie o to w tym remoncie chodziło, by było łatwo, lecz by było smakowicie. Dlatego remont trwa kilka lat. Za to to bardzo cenne doświadczenie również dotyczące organizacji prac - absolutnie wykluczone jest, by na placu budowy były dwie ekipy jednocześnie. Robi się chaos, zamieszanie, nie wiadomo, do kogo należy sprzęt. Ludzie muszą pracować po kolei. Warto, bo efektem jest dom, jakiego nie ma i nie będzie miał nikt inny, niepowtarzalny.

- Ten budynek jest zgodny z lokalną tradycją, tworzy krajobraz, jest elementem dziedzictwa i tożsamości - mówi architekt i deklaruje: Jeśli ktoś potrzebuje fachowej rady, bo też planuje podobny remont, może się do mnie zgłosić - kończy Henryk Mercik.

Dom z kamiennej stodoły: zdjęcia

Murowane starcie
Dachówki – cementowe czy ceramiczne? MUROWANE STARCIE