Dom przysłupowy na nowo. Maja i Rafał zbudowali w Szklarskiej Porębie dom inspirowany lokalną tradycją

2026-06-12 13:25

Nie remontowali zabytku, nie szukali gotowego domu. Postanowili wybudować własny – nowy, wygodny i energooszczędny, ale mocno zakorzeniony w tradycji Karkonoszy i Gór Izerskich. Efektem jest współczesny dom przysłupowy, który wygląda, jakby od zawsze stał na zboczu w nad Szklarską Porębą.

Od początku wiedzieli, że chcą mieszkać właśnie tutaj

Dla Mai i Rafała wybór miejsca był równie ważny jak sam projekt domu. Szklarska Poręba od lat była obecna w ich życiu. Oboje są związani z regionem karkonosko-izerskim i nie wyobrażają sobie, że mogliby mieszkać gdzie indziej. Od dawna planowali, że właśnie tutaj osiądą na stałe.

– Szklarska Poręba jest w moim sercu od zawsze. Maja wywodzi się stąd, jest rodowitą mieszkanką Szklarskiej Poręby. Obydwoje wiedzieliśmy, że będziemy chcieli tutaj mieszkać – wspomina Rafał.

Pomogła rodzinna działka położona w Białej Dolinie. Choć miejsce znajduje się wysoko – około 800 m n.p.m. – i słynie z chłodniejszego klimatu, widok oraz otoczenie łąk i bliskość lasu szybko rozwiały wątpliwości.

– Jak zobaczyłem to miejsce, powiedziałem: budujemy tutaj mimo wszystkich obaw. To przepiękne miejsce.

Dziś właściciele przyznają, że zimy bywają tu bardziej surowe niż w centrum Szklarskiej Poręby, ale rekompensują to krajobrazy, cisza i przyjemniejsza temperatura podczas letnich upałów.

Nie chcieli „góralskiego” domu. Szukali architektury stąd

Pomysł na dom przysłupowy nie pojawił się przypadkiem. Inwestorzy od lat interesują się historią regionu i jego architekturą. Oboje ukończyli kursy przewodnickie, dlatego dobrze znają lokalne dziedzictwo historyczne.

– Chcieliśmy zachować tę tradycję i przynajmniej do niej nawiązać. Wiedzieliśmy, że przysłup będzie na pewno. Nie wiedzieliśmy jednak kto go nam zaprojektuje. Jak się okazało w Jeleniej Górze i wokół nie było biura, która mogło nam to zapewnić.

Inspiracją były dawne domy przysłupowe rozsiane po Szklarskiej Porębie, Górach i Pogórzu Izerskim. Ich dom rodzinny miał być zakorzeniony w lokalnym krajobrazie, a nie powielać inne wzorce górskiej architektury. Mieli propozycje skorzystania z wzorca budownictwa alpejskiego, ale nie skorzystali. W okolicy jest również popularna architektura podhalańska, ale ona także była poza ich zainteresowaniem.

– Gdybym mieszkał pod Tatrami, pewnie szukałbym domu inspirowanego tamtejszą tradycją. Tutaj naturalnym wyborem był przysłup – mówi z pełnym przekonaniem Rafał.

Dom przysłupowy Mai i Rafała w Szklarskiej Porębie
Autor: Darek Jędrzejewski Dom przysłupowy Mai i Rafała w Szklarskiej Porębie

Projekt znaleźli dzięki pasjonatom architektury regionalnej

Poszukiwania odpowiedniego projektu trwały długo. Gotowych współczesnych interpretacji domu przysłupowego było niewiele. Przełom nastąpił, gdy Maj i Rafał zobaczyli projekt prezentowany przez Elżbietę Lech-Gotthardt, która sama kończyła budowę podobnego domu dla siebie.

Elżbieta Lech-Gotthardt to polska przedsiębiorczyni i działaczka społeczna, którą najkrócej można określić mianem liderki w ratowaniu i popularyzacji dziedzictwa kulturowego Dolnego Śląska i Łużyc. Jej ogromne zaangażowanie w ochronę unikalnej architektury sprawiło, że stała się jedną z najważniejszych postaci w walce o zachowanie zabytkowych domów przysłupowych, a także promowanie lokalnych wzorców we współczesnej architekturze regionu.

Pojechali na miejsce, gdzie kończyły się właśnie prace budowlane i już nie mieli wątpliwości – to jest taki dom o jakim marzyli.

– Pojechaliśmy zobaczyć ten dom. Spodobał nam się bardzo. Wprowadziliśmy jednak pewne zmiany. Koncepcję zachowaliśmy, ale postanowiliśmy wprowadzić charakterystyczne dla Szklarskiej Poręby małe lukarny na dachu – opowiada Rafał.

Dzięki Pani Gotthard trafili do architekta Adama Cybuli, który podjął się adaptacji projektu do konkretnej działki i potrzeb rodziny.

– To było niesamowite, bo od razu się rozumieliśmy. Można powiedzieć, że nadawaliśmy na tych samych falach. Powiedzieliśmy, czego chcemy, a Pan Adam wiedział jak to osiągnąć. To było jak rozmowa bez słów, bo doskonale rozumiał nasze potrzeby.

Architekt przeprojektował bazowy projekt, przygotował zagospodarowanie terenu i zaprojektował dodatkowe elementy, m.in. wolnostojący garaż utrzymany w stylistyce regionalnego szachulca.

Przeczytaj także: Ten dom mnie wybrał, a ja go sobie wymarzyłam – mówi Małgorzata Maszkiewicz. Jest unikalny - przechował pamięć o tradycyjnej architekturze miasta i jest wzorem do naśladowania

Dom wygląda jak przysłupowy, ale powstał w nowoczesnej technologii

Choć bryła budynku wyraźnie nawiązuje do dawnych domów przysłupowych, konstrukcyjnie jest to współczesny dom murowany.

– Nasz budynek jest imitacją domu przysłupowego. Słupy mają takie same wymiary jak dawniej, ale nie pełnią funkcji konstrukcyjnej – wyjaśnia Rafał.

Dom wzniesiono z pustaków ceramicznych, ocieplono wełną mineralną i otynkowano na części elewacji oraz zastosowano okładzinę drewnianą na części przysłupowej imitującej konstrukcję zrębową. Te drewniane elementy elewacji, proporcje bryły oraz charakterystyczny układ słupów podkreślają tradycyjny charakter budynku.

- Inspirację mieliśmy na sąsiednich działkach gdzie wznoszą się dwa tradycyjne domy przysłupowe. Są to duże budynki, a my chcieliśmy wybudować mniejszy. Wszystkie teraz tworzą piękny zakątek tradycyjnej architektury miasta – mówi Rafał.

Inwestorzy nie chcieli jednak tworzyć skansenu.

– Chcieliśmy pokazać, że taki dom można użytkować współcześnie. Nie musi oznaczać małych okien i ciemnych wnętrz.

Najlepszym przykładem są duże przesuwne przeszklone drzwi tarasowe w salonie. To autorski pomysł architekta, który miał wprowadzić do tradycyjnej bryły odrobinę nowoczesności.

– Latem można je całkowicie otworzyć. Wtedy łąka i las dosłownie wchodzą do domu – uśmiecha się Michał.

Naturalne materiały i nowoczesne wnętrze

Choć z zewnątrz budynek przypomina dawny dom przysłupowy, wnętrze urządzono zgodnie ze współczesnymi standardami.

Salon połączono z kuchnią i strefą jadalnianą. W aranżacji dominują drewno, metal i naturalne materiały.

– W zasadzie nie ma u nas plastiku. Staraliśmy się zachować drewno i metal, ale wnętrze ma nowoczesny charakter.

Na poddaszu znajdują się trzy pokoje oraz przestronna łazienka. W części dziennej uwagę zwracają drewniane schody wspornikowe, które sprawiają wrażenie zawieszonych w powietrzu.

Ciekawostką jest także przygotowane miejsce pod tradycyjną kuchenną kozę opalaną drewnem. Choć urządzenie ostatecznie nie zostało zamontowane, komin i instalacje pozwalają wrócić do tego pomysłu w każdej chwili.

Przeczytaj także: Dziurawy dach i walące się ściany - tyle zostało z poniemieckiego domu w Kowarach. Kasia i Jacek każdą wolną chwilę poświęcili na remont. Większość robią sami, więc trwa to już 17 rok, ale efekty są imponujące

Budowa systemem gospodarczym wymagała cierpliwości

Realizacja trwała około dwóch lat. Stan surowy wykonała wyspecjalizowana firma, ale większość późniejszych prac Rafał przeprowadził samodzielnie. – Instalacje, elewację i wykończenie robiłem w zasadzie sam.

Nie był to łatwy okres. W trakcie budowy rodzinie urodziło się dziecko, a codzienne dojazdy na plac budowy z wynajmowanego mieszkania pod Jelenią Góra zajmowały nawet kilkadziesiąt minut.

– Były momenty zwątpienia. Wszystko opierało się na budżecie, a ja od rana do wieczora byłem na budowie.

Mimo to udało się doprowadzić inwestycję do szczęśliwego końca, choć pierwszy sezon grzewczy właściciele spędzili jeszcze bez pełnego docieplenia ścian. Chcieli już jednak być na miejscu i nie marnować czasu na zbędne dojazdy.

Dom przysłupowy Mai i Rafała w Szklarskiej Porębie
Autor: Archiwum prywatne/ Archiwum prywatne Dom przysłupowy Mai i Rafała w Szklarskiej Porębie

Jak sprawdza się dom po kilku latach?

Dziś mieszkańcy mają za sobą już kilka sezonów użytkowania domu i mogą ocenić projekt z praktycznej perspektywy.

– Ten budynek w zupełności nam wystarcza.

Powierzchnia użytkowa wynosi około 100–110 m². Właściciele przyznają, że przydałaby się nieco większa garderoba i większa kotłownia, ale poza tym układ wnętrz sprawdza się bardzo dobrze.

Dom ogrzewany jest kotłem na ekogroszek. W warunkach panujących na wysokości około 800 m n.p.m. inwestorzy uznali to rozwiązanie za bardziej racjonalne od popularnych dziś pomp ciepła.

Po wykonaniu pełnego docieplenia zużycie opału wyraźnie spadło, a komfort cieplny znacząco się poprawił.

Nowy dom też może tworzyć historię

Maja i Rafał nie ukrywają, że już odwiedzają ich osoby zainteresowane podobną inwestycją. Dom stał się lokalną inspiracją dla tych, którzy szukają alternatywy między kosztownym remontem zabytku a budową typowego współczesnego domu.

– To nie jest prawdziwy dom przysłupowy. To jego współczesna interpretacja. Ale jest dokładnie taki, jaki chcieliśmy.

I właśnie w tym tkwi siła tej realizacji. Nie próbuje udawać zabytku. Zamiast tego czerpie z lokalnej tradycji, zachowując wszystkie zalety nowoczesnego budownictwa. Dzięki temu doskonale wpisuje się w krajobraz Szklarskiej Poręby i pokazuje, że regionalna architektura może mieć także współczesne oblicze.

Murator Remontuje #3: Pęknięta ściana, zalane sufity – jak to naprawić?
Materiał sponsorowany
Materiał sponsorowany
Murator Google News
Murowane starcie
Dom – ekologiczny czy tradycyjny? MUROWANE STARCIE