Kupili zrujnowaną willę w Szklarskiej Porębie i ją uratowali. Stała się inspiracją do napisania książki dla dzieci i znajdzie się na szlaku turystycznym

Pracują od lat za granicą i po latach wynajmowania mieszkań w różnych krajach zapragnęli tego jednego własnego miejsca, do którego mogliby wracać. Znaleźli je w cichym zakątku Szklarskiej Poręby - w starej willi ukrytej wśród drzew, z przeciekającym dachem i rozgrabionym wnętrzem. Zamiast ją przebudować postanowili ocalić jej architekturę, a przy okazji stworzyć dom rodzinnych spotkań.

Willa z charakterystycznym granitowym cokołem i ryglowymi elementami poddasza pochodzi z początku XX w. W okresie PRL pełniła funkcję domu wypoczynkowego Funduszu Wczasów Pracowniczych pod nazwą Wielkopolanka 2. Po okresie przemian ustrojowych znalazła się w prywatnych rękach, ale niestety powoli niszczała. Od 2014 r. stała opuszczona i była celem szabrowników oraz miejscem lokalnych szemranych imprez. Agata i Adam wypatrzyli ją i udało się im kupić. Teraz kończą już mozolny remont, który przywrócił pięknemu budynkowi dawny wygląd. Inwestorzy umieścili już willę w centrum akcji swojej książki dla dzieci. Czy to nie jest jak bajka?

Dom w połowie drogi

Karkonosze nie były przypadkowym wyborem. Oboje pochodzą z Mazowsza, ale od 2011 roku ich życie zawodowe jest związane z zagranicą. W różnych okresach mieszkali między innymi w Monachium i Szwajcarii. Szklarska Poręba leży mniej więcej na trasie ich powrotów do Polski. Z czasem przestała być tylko miejscem na krótki odpoczynek – tu postanowili mieć coś własnego.

- Kiedy jeździ się po świecie, miło jest móc gdzieś wracać, do miejsca, które jest w całości nasze, a nie do wynajmowanego mieszkania w kolejnym kraju, które tak naprawdę chociaż może był przyjemne nie staje się do końca domem. Bardzo lubimy stare budynki. Karkonosze były też zawsze mniej więcej w połowie drogi między miejscami, w których mieszkaliśmy, a Mazowszem, skąd pochodzimy. Od dawna szukaliśmy miejsca, w którym moglibyśmy uwić rodzinne gniazdo - opowiada Agata.

Najpierw oglądali różne pensjonaty i podczas jednego z pobytów w Szklarskiej Porębie zauważyli porzuconą willę. Mąż i teść przedarli się przez zarośla i dotarli do granitowej podmurówki, która ich zachwyciła. Solidny fundament zrobił na nich wrażenie, choć stan domu nie pozostawiał złudzeń: bez pilnych prac czekała go dalsza degradacja.

- Nie wiedzieliśmy, czyj jest ten dom. Później mąż, jak zwykle w niedzielę, przeglądał ogłoszenia nieruchomości. Zobaczył zdjęcie i rozpoznał tę samą podmurówkę. Zadzwoniliśmy do pośredniczki w niedzielę, a w piątek kupiliśmy dom. Właścicielka wcześniej zrezygnowała ze sprzedaży innemu zainteresowanemu, bo zamierzał zbyt wiele przerobić. Obiecaliśmy jej, że uratujemy ten budynek – wspomina Agata. To był 2019 rok.

Szklarska Poręba stała się miejscem całej rodziny. Agata i Adam wcześniej kupili tu również działkę i wybudowali dwa nowe domy, w których zamieszkali ich rodzice na emeryturę. Kupno i renowacja willi dopełniła większy, rodzinny plan.

Na początku był dach

Stan techniczny domu był bardzo zły. Pokrycie dachu, częściowo z papy, częściowo z blachy, nie chroniło już wnętrza przed deszczem. Woda dostawała się do budynku, a jeden z drewnianych stropów zaczął się uginać. Kosmetyczny remont nie wchodził w grę, bo trzeba było już zabezpieczyć konstrukcję przed katastrofą.

- Z jednej strony domu dach przeciekał tak mocno, że woda lała się do środka, Zaraz po zakupie znaleźliśmy człowieka, który doraźnie połatał pokrycie. Wystarczyło na kilka miesięcy, aż znaleźliśmy wykonawcę właściwego remontu. To była pierwsza i najważniejsza rzecz z punktu widzenia uratowania budynku. Bez tego jedna strona mogłaby się zawalić - mówi Adam.

Okazało się, że nie trzeba wymieniać całej konstrukcji dachu. Wykonawca sprawdził więźbę belka po belce. Większość drewna nadawała się do pozostawienia; wymieniono tylko część deskowania i pojedyncze krokwie. Na dachu położona została nowa ceramiczna dachówka. Udało się przez to zachować dawną formę dachu i pokrycie, którym był prawdopodobnie pierwotnie pokryty.

W czasie remontu dochodziło czasami do nieoczekiwanych zdarzeń. Właściciele do dzisiaj wspominają szczególnie jedno z nich. Na półpiętrze dawni lokatorzy wykonali łazienkę, z której woda przez lata przedostawała się do ściany. Podczas demontażu prowizorycznego fragmentu stropu uszkodzona ściana runęła. To była dla Agaty i Adama przestroga, że w takim domu zawsze mogą się zdarzyć jakieś niespodzianki podczas remontu, bo pewne wady i usterki często ukryte ukryte są gdzieś w zakamarkach murów.

Willa przed remontem
Autor: Archiwum prywatne/ Archiwum prywatne Willa przed remontem

Mur pruski, granit i współczesne rozwiązania

- Dom przejęliśmy kompletnie rozgrabiony. Znaleźliśmy nawet stary artykuł, w którym poprzednia właścicielka opowiadała o kradzieżach. Ze ścian wyciągnięto przewody. W środku leżały zagrzybiałe materace, butelki i różne śmieci. Parkiet się podnosił i nie nadawał do uratowania. Część okien była wybita i zabita deskami - opowiada Agata.

Projekt renowacji przygotowała pracownia architektoniczna z Jeleniej Góry, znana już właścicielom z inwestycji dla rodziców.

Budynek ma mieszaną konstrukcję: przyziemie opiera się na granicie, wyżej są ściany murowane oraz drewniany szkielet z ceglanym wypełnieniem, czyli mur pruski. Prace prowadzone są z uwzględnieniem wymagań konserwatorskich. Dlatego izolację termiczną przewidziano od wewnątrz, by zachować wygląd historycznych elewacji. Architekt konsultował dobór rozwiązań do takich ścian również ze specjalistami w Niemczech, gdzie takich renowacji przeprowadza się znacznie więcej niż w Polsce.

- Od początku chcieliśmy odtworzyć wszystkie detale. Po to kupiliśmy dom i zaczęliśmy od dachu, żeby wszystko co tylko możliwe się zachowało, a nie rozpadło. Architekt był zachwycony z możliwości przygotowania dokumentacji remontu takiego budynku. Konsultował technologie, któree chciał zastosować, m.in. pod względem dyfuzji pary wodnej. Chodziło przede wszystkim, aby zastosować materiały, które nie zamkną wilgoci w ścianach - mówi właścicielka.

Układ pomieszczeń w dużej części przetrwał. Zmieniły się funkcje niektórych wnętrz: dawna kuchnia stała się sypialnią z łazienką. W jednym miejscu pozostawiono sam drewniany szkielet ściany, bez ceglanego wypełnienia, dzięki czemu oddziela on pomieszczenia, nie zamykając perspektywy. Odbudowana klatka schodowa ma konstrukcję stalową stylizowaną na drewnianą, a stopnie wykonano z jesionu. To pozwoliło usztywnić tę część budynku.

Smoki wracają pod dach

Szczególnej staranności wymagały elementy, które nadają willi niepowtarzalny charakter. Na balkonach odtworzono tralki według nielicznych zachowanych egzemplarzy. Na tych elewacjach, gdzie balustrady były pierwotnie prostsze, nie dodawano nowych zdobień. Trwają też prace nad detalami wiatrownic i charakterystycznymi karkonoskimi smokami zdobiącymi mały balkon nad wykuszem.

- Na jednym balkonie ocalały może cztery tralki, więc według nich zrobiliśmy pozostałe. Nad tarasem jest wykusz, a na nim mały balkon, ażurowymi osłonami z motywem karkonoskich smoków. Odtworzyliśmy je, bo oryginały były tak zniszczone, że rozsypały się przy próbie oczyszczenia. Nowe zostały wycięte, czekają na malowanie i montaż - opowiada inwestorka.

Większość okien musiała zostać wykonana na nowo. Stare przeszklenia, w tym dekoracyjne elementy, były rozbite, rozkradzione albo zbyt mocno zniszczone.

Dom wyposażono w pompę ciepła i ogrzewanie podłogowe. Właściciele zastanawiają się nad kominkiem - w willi był kiedyś efektowny. Były też kuchnie i piece, po których pozostały kominy, więc nie byłoby problemów z podłączeniem. Na razie nie zrealizowali tego pomysłu, ale może w przyszłości zdecydują się na to rozwiązanie. Niezależne od mediów, a szczególnie elektryczności ogrzewanie to w dzisiejszych niepewnych czasach podstawa.

Właściciele gromadzą również drobne przedmioty znalezione podczas remontu: stare gazety użyte kiedyś do uszczelniania, deseczkę z napisem, ocalałe fragmenty stolarki. Zamierzają urządzić małą ekspozycję pamiątek.

Motyw smoka na ażurowej dekoracji balkonu
Autor: Archiwum prywatne/ Archiwum prywatne Motyw smoka na ażurowej dekoracji balkonu

Dom dla rodziny i jej przyjaciół

Po zakończeniu remontu Agata i Adam nie zamierzają się tu od razu przeprowadzić na stałe, bo zawodowo są związani z zagranicą. Chcą jednak mieć własną bazę w Polsce, a jednocześnie częściowo pokrywać koszty utrzymania dużego budynku, udostępniając go gościom. Zależy im na wynajmie dla rodzin lub zaprzyjaźnionych grup, a nie na dzieleniu willi na typowe pokoje pensjonatowe.

- Ludzie teraz za mało się integrują. Za dużo siedzą w telefonach, zamiast usiąść razem, pogadać, miło spędzić czas. W przyziemiu mamy ogromny salon, dużą kuchnię, dwie łazienki. Chcemy urządzić też saunę, miejsce do przygotowania nart i rowerów, biblioteczkę oraz kącik dla dzieci. To ma być przestrzeń, w której wszyscy będą razem - tłumaczy Agata.

Na parterze jest duży apartament o powierzchni około 80 m² z kuchnią, jadalnią, salonem, tarasem, sypialnią i zapleczem sanitarnym. Towarzyszy mu dodatkowa część po drugiej stronie korytarza. Piętro może pomieścić jedną większą lub dwie mniejsze rodziny - przewidziano tam także niewielkie aneksy śniadaniowe.

- Ten dom jest tak piękny i ma wokół siebie taki park, że szkoda się nim nie dzielić. Nie chcemy, żeby tylko stał smutny - mówi Agata.

Trzyletni etap intensywnych prac zbliża się już powoli do końca. Wnętrza są malowane, elektryk montował końcowe elementy oświetlenia, a inwestorzy planują wkrótce rozpocząć użytkowanie domu.

Chociaż można powiedzieć, że dom jest już użytkowany... przez bohaterów książki dla dzieci, którą Agata i Adam napisali i wydali. To właśnie ich willa jest miejscem, w której mieszkają główni bohaterowie dwójka dzieci i w plenerach Szklarskiej Poręby, Karkonoszy i Gór Izerskich przeżywają przygody i rozwiązują zagadki. Jest też dziadek i babcia i futrzaści pupile. Architektura i położenie willi aż się prosiły o taki prezent.

Innym jest umieszczenie willi na trasie opracowywanego szlaku architektury, obejmującym najciekawsze obiekty architektoniczne Szklarskiej Poręby. To część projektu Polsko-Niemiecka Trasa Architektury „ARCHITEKT”, realizowanego przez Miasto Szklarska Poręba w ramach programu Interreg Polska–Saksonia 2021 – 2027.

Murator Remontuje #3: Jak prawidłowo położyć tynk?
Materiał sponsorowany
Murowane starcie
Prawdziwa cegła czy imitacje? MUROWANE STARCIE
ROLKI