Obrona konieczna. Jakie mamy prawa, broniąc własnego domu i rodziny?

2018-10-25 13:06 Katarzyna Czajkowska-Matosiuk
Obrona konieczna przed włamywaczem
Autor: ROTO W razie włamania do naszego domu mamy prawo podjąć działąnia obronne

Co zmieniły nowe przepisy o obronie koniecznej? Prawo karne zezwala nam się bronić przed napastnikiem, złodziejem, włamywaczem lub innym intruzem, ale jednocześnie wyznacza granice tej obrony. Jak nie przesadzić z reakcją obronną, żeby nie mieć zarzutów prokuratorskich? Wyjaśniamy to na przykładach.

Obrona własnego domu lub mieszkania jest traktowana w szczególny sposób w nowym przepisie Kodeksu karnego, obowiązującym od początku 2018 r.

Obrona konieczna - jak się można bronić we własnym domu?

W sytuacji gdy dochodzi do naruszenia miru domowego, mamy prawo skorzystać z tak zwanej obrony koniecznej przewidzianej w art. 25 Kodeksu karnego.

Zgodnie z art. 25 § 1 Kodeksu karnego nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.

Co to oznacza w praktyce dla właściciela nieruchomości, który ma do czynienia z intruzem na swojej posesji?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy wyjaśnić, że:

  • zamach na przysługujące nam prawo do decydowania o tym, kto może przebywać w naszym domu, może polegać na działaniu (wtargnięciu na teren nieruchomości) bądź zaniechaniu (nieopuszczaniu nieruchomości). Wtargnięcie na teren cudzej nieruchomości z pewnością jest zamachem bezprawnym;
  • z zamachem bezpośrednim mamy do czynienia wtedy, gdy sprawca przystąpił już do jego realizacji (na przykład przeskoczył płot i znajduje się już na naszej posesji) albo gdy z obiektywnej analizy sytuacji wynika, że niezwłocznie do niej przystąpi (wdrapuje się na ogrodzenie, usiłuje wyważyć drzwi czy otworzyć zamek). W drugiej z tych sytuacji również mamy prawo zacząć działać od razu, nie czekając na to, aż intruz znajdzie się na terenie nieruchomości.

Działania, które podejmujemy w celu przeciwstawienia się zamachowi i ochrony naszych dóbr, są więc traktowane jako zgodne z prawem i nie stanowią przestępstwa (w rozumieniu prawa karnego) ani czynu niedozwolonego (w rozumieniu prawa cywilnego). Powinny się jednak mieścić w granicach wyznaczonych w art. 25 § 2 Kodeksu karnego, czyli sposób obrony powinien być współmierny do niebezpieczeństwa zamachu.

Z początkiem 2018 r. wszedł w życie przepis dodatkowo wzmacniający uprawnienia obronne właścicieli nieruchomości. Nowy art. 25 § 2a Kodeksu karnego zakłada, że karom nie będzie podlegał ten, kto przekraczałby granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo przylegającego do nich ogrodzonego terenu lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc.

Jednakże gdy przekroczenie granic obrony koniecznej będzie rażące, broniący się zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

Co będzie w razie przekroczenia granic obrony koniecznej?

O rażącym przekroczeniu można mówić wtedy, gdy sposób obrony lub użyte środki nie były odpowiednie do zagrożenia wynikającego z zachowania napastnika.

Weźmy na przykład taką sytuację. Włamywacz demoluje dom w poszukiwaniu łupu. Właściciel nakrywa złodzieja na gorącym uczynku i używając deski, którą akurat ma pod ręką, ogłusza go. W takiej sytuacji nie będzie podlegał karze bez względu na stan emocjonalny, w jakim się znajdował. Podobnie byłoby, gdyby przyłapał włamywacza na usiłowaniu otwarcia zamka – takie „majstrowanie” przy zamku to również bezpośredni zamach.

Gdyby natomiast po obezwładnieniu czy ogłuszeniu napastnika pobił go dotkliwie, doprowadzając do śmierci lub kalectwa, przekroczyłby granice obrony koniecznej w sposób rażący.

W praktyce nowe przepisy oznaczają, że przypadki przekroczenia granic obrony koniecznej nie będą kierowane od razu do sądu. Każdą sprawą zajmie się najpierw prokurator, który określi, czy miało ono charakter rażący, czy też nie. Nie będzie przy tym stosował trudnych do zweryfikowania kryteriów emocjonalnych:

  • jeżeli prokurator uzna, że przekroczenie granic nie miało charakteru rażącego, będzie mógł umorzyć postępowanie już na etapie przygotowawczym. Od takiej decyzji prokuratora będzie przysługiwać zażalenie do sądu;
  • jeśli zaś prokurator uzna, że doszło do rażącego naruszenia granic obrony koniecznej, skieruje sprawę do sądu. Dopiero wówczas sąd będzie oceniał, czy działaliśmy pod wpływem strachu lub wzburzenia. Gdy dojdzie do takiego wniosku – zastosowanie znajdą dotychczasowe klauzule niekaralności wskazane w art. 25 § 2 Kodeksu karnego (sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia) i w art. 25 § 3 Kodeksu karnego (nie podlega karze ten, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu albo wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu).

Obrona konieczna – przykłady z sali sądowej

Na ile możemy sobie pozwolić, wykorzystując uprawnienie do obrony? Czy możemy ugodzić włamywacza nożem, czy też musimy poprzestać na zagrożeniu mu tą bronią? Tego typu problemy towarzyszą instytucji obrony koniecznej od początków jej istnienia, a w mediach niejednokrotnie głośno było o wyrokach wobec osób, które broniąc swoich nieruchomości, doprowadziły do uszczerbku na zdrowiu, a nawet śmierci intruza.

Na przykład w 2011 r. uniewinniono mężczyznę, który zadał śmiertelny cios nożem jednemu z czterech napastników, którzy wtargnęli na jego posesję, a następnie zaatakowali i pobili dwoje domowników. Oskarżony o przekroczenie granic obrony koniecznej wybiegł z domu z nożem (którym w chwili ataku obierał ziemniaki), wtedy napastnicy zaczęli rzucać w niego różnymi przedmiotami, a jeden z nich ruszył w jego kierunku i napierając, nadział się na ostrze noża. Dostał jednak drugi cios, który okazał się śmiertelny. Sąd uznał mimo to, że oskarżony miał prawo bronić siebie i swoich najbliższych.

Z kolei w 2013 r. na dziesięć lat więzienia skazano mężczyznę, który bronił się przed dwoma napastnikami. Wdarli się oni do jego mieszkania i nie chcieli opuścić go wbrew żądaniom, używali wobec domowników przemocy i grozili pozbawieniem życia. Tu oskarżony zadał pięć ciosów nożem kuchennym jednemu i dwa ciosy drugiemu napastnikowi. Obaj zmarli w ciągu kilkunastu minut. Sędziowie uznali, że sposób obrony był niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu i że sprawca działał z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia napastników.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE
arturR
|

Jeżeli do mojego mieszkania wtargnęłoby dwóch gnoji i mówili, że zabiją mnie i moją córkę to co wg sędziego, który skazał tego człowieka na 10 lat powinienem zrobić aby nie przekroczyć granicy obrony koniecznej? To jest Skandal! To jest wstyd dla wymiaru sprawiedliwości - to jest wstyd dla każdego, kto żyje w tym chorym państwie gdzie sędziowie orzekają na korzyść zwykłych bandytów. Postąpiłbym dokładnie tak samo nawet jakbym miał dostać później dożywocie. W sytuacji gdy życie najbliższej mi osoby byłoby zagrożone to moja psychika się wyłącza, a ja działam jak automat i eliminuje napastnika skutecznie w najszybszy możliwy sposób, a tych sposobów jest bardzo dużo - możliwości są praktycznie nieograniczone patrząc na przedmioty jakie mam teraz w zasięgu i są to m.in: karta bankomatowa, długopis, plastikowa łyżka-jogurtowa (twardy plastik), portfel skórzany, tabletka Sulpirydu 200mg, banknot 100zł zwinięty w rulon, śladowe ilości amfetaminy-średniej jakości, słuchawki douszne, foliowa "koszulka" na dokumenty, pilot TV, metrowka 5m, kabel usb-lighting 1m, zepsuta bateria od iRobota, pęk kluczy, plastikowa pusta butelka 0,5L itd.. każdym można wyeliminować zagrożenie na co najmniej 3sposoby - uzyskuje dostęp do tych informacji w momencie identyfikacji danego przedmiotu ALE i tak odruchowo chwyciłbym za mojego glocka 17 i odbezpieczył go nim napastnik znalazłby się na mojej muszce, odruchowo wycelowałbym w kość czołową głowy koncentrując się na trafieniu w jedną z dwóch tętnic skroniowych - to jest punkt kulminacyjny, do którego dochodzi w czasie ok. 0,85 s od wystąpienia zagrożenia, następnie zastygam jak posąg - nie czuję nic, całą swoją energię koncentruje na oddaniu celnego strzału, do którego dochodzi w kolejnych 0,06-0,1 s. Nim jego bezwiedne ciało uderzy o podłoże drugi napastnik będzie również martwy i tym samym zagrożenia zostanie wyeliminowane.