Czy tuje są trujące? Prawda czy mit

2019-02-01 9:55 Michał Mazik

Czy tuje są trujące? Takie pytanie mogą sobie zadawać właściciele ogrodów, w których rosną te popularne iglaki oraz osoby planujące posadzić żywotniki. Po latach żywotnikowego szału, która wysunęła tuje na pozycję pierwszą przy zakładaniu żywopłotów w necie rozpętała się dyskusja o szkodliwości tui. Nagle okazało się, że rośliny, obok których przechodziliśmy bez lęku, są mocno toksyczne i mogą zaszkodzić ludzkiemu zdrowiu, a nawet życiu. Jaka jest prawda? W poniższym artykule obalamy zabobony i mity.

W ostatnim czasie w Internecie rozpętała się burza – portale i blogi wyprzedzają się w kręceniu historii, promocji mitów i prostowaniu informacji na temat trujących tui (żywotników). Najbardziej pokrzywdzeni są posiadacze tui, którzy uprawiają je od lat, ewentualnie osoby, które planowały je posadzić. W tym gąszczu różnorodnych, często przeciwstawnych informacji trudno zorientować się, co jest prawdą. Spróbuję odpowiedzieć na pytanie: czy tuje są trujące?

Czy tuje są trujące? Czy stanowią rzeczywiste zagrożenie?

Odpowiedzi na te pytania brzmią: TAK i NIE. Tuje (a fachowo: żywotnik zachodni, żywotnik olbrzymi, biota wschodnia – aktualna nazwa żywotnika wschodniego) zawierają w sobie trujące związki. Podobnie jak wiele innych roślin. Nie posiadam statystyk, ale śmiem twierdzić, że co najmniej co druga lub co trzecia roślina ozdobna w ogrodzie jest w większym lub mniejszym stopniu trująca. O tych domowych – z diffenbachią na czele, którą Indianie wykorzystywali do zatruwania strzał – nie ma co nawet wspominać.

Jednak fakt, że jest roślina jest trująca nie oznacza automatycznie zagrożenia dla człowieka. Faktyczne niebezpieczeństwo niosą za sobą nie tyle rośliny trujące, co rośliny trujące o ozdobnych zachęcających do spożycia owocach. Dlatego w ogrodach dla dzieci bardziej trzeba uważać na cis pospolity (można jednak wybrać odmiany nie zawiązujące owoców), psiankę, kruszynę czy nawet obrazki włoskie. Większy problem może stanowić datura („anielskie trąby”), którego owoce są znane jako środek halucynogenny. Natomiast nierzucające się owoce żywotników raczej nie stanowią łakomego kąsku.

Tuja – zawartość związków aktywnie czynnych i objawy zatrucia

W przypadku żywotnika wszystkie części są trujące przy spożyciu, chociaż poszczególne organy różnią się nieco składem chemicznym. Liście (łuski)tui zawierają olejek eteryczny (0,4-1%), którego głównym składnikiem jest tujon (ok. 65%). Ponadto zawiera α-pinen, kamforę, borneol, fenchon, seskwiterpeny, flawonoidy i polisacharydy (inf. z „Rośliny lecznicze świata” B. van Wyk., M. Wink).
Dla statystycznego posiadacza ogrodu te nazwy niewiele znaczą, natomiast po przeglądzie prasy w oczy rzuca się tujon. To faktycznie związek trujący (a w małych ilościach lek). Gdzieś zostało nawet napisane, że 10-15 kropel (chodzi o substancje jednorodną, wyekstrahowaną laboratoryjnie) może doprowadzić do śmierci. Nie potrafię zweryfikować tej informacji, jednakże aby wprowadzić taką ilość tujonu do organizmu trzeba spożywać sporo pędów czy owoców.

Przeczytaj też:


Na wyobraźnię powinien zadziałać fakt, że tujon znajduje się także w piołunie i jest wykorzystywany do produkcji absyntu oraz piołunówki. Trunki są dostępne w sprzedaży, gdyż zawierają dopuszczalne normy zawartości tujonu.
Dawniej napary z żywotnika wykorzystywano ludowo w celach leczniczych. Dzisiaj jest to niewskazane właśnie przez neurotoksyczność (możliwe efekty uboczne). Zdarza się, że tujon jest składnikiem leków, te jednak powinny być stosowane pod ścisłą kontrolą lekarza. Objawy zatrucia (przy spożyciu) to mdłości, krwawienia, skurcze, gorączka, podwyższone tętno i biegunka. Jakkolwiek to groźnie brzmi, ryzyko jest marginalne, gdyż dotyczy wyłącznie spożycia. W przypadku lekkich zatruć korzystne będzie wywołanie wymiotów i podanie węgla leczniczego.

Olejek z tui
Autor: GettyImages Liście (łuski) tui zawierają olejek eteryczny, którego głównym składnikiem jest tujon

Czy tuje są trujące przy dotykaniu rośliny?

Na pewnym portalu natknąłem się na rewelacje, że tuje są niebezpieczne dla zdrowia już przy samym kontakcie, np. wdychaniu oparów. Rośliny wydzielają olejki eteryczne, jednak są to tak małe ilości, że nie powodują uszczerbku na zdrowiu. W rzeczywistości więcej szkody spowodują opary... alkoholowe. Natomiast kontakt tui ze skórą człowieka może powodować reakcje alergiczne, np. zaczerwienienie czy swędzenie, dlatego zabiegi pielęgnacyjne przy krzewach zaleca się wykonywać w rękawicach. To nie jest pewnik, na niektóre osoby w ogóle nie działa, pewnie zależy to w dużej mierze od uwarunkowań genetycznych. Swoją drogą reakcje alergiczne wywołuje nawet powszechnie znany leczniczy dziurawiec (na świetle – fototoksyczność).

Zobacz polecane produkty do ogrodu:

Trujący ogród a dzieci – jak to pogodzić?

W ogrodzie jest wiele potencjalnych niebezpieczeństw dla dziecka. Kluczem jest uświadamianie dziecka już w wieku przedszkolnym co do zagrożeń czyhających na nie w ogrodzie. Dlatego pociechę trzeba nauczyć, aby nie dotykało i nie spożywało roślin, których nie zna (lub rodzic nie pozwolił). Oglądając fora tematyczne i publikowane zdjęcia, stwierdzam, że takie lekcje nie zaszkodziłby także dorosłym (zbieranie roślin chronionych i trujących). Ze względu na wrodzoną ciekawość młodego człowieka to niełatwa sprawa, ale krok do kroku można wyedukować dzieci (a także siebie). Zwierzęta domowe z kolei z reguły unikają roślin, które im szkodzą.

Przeczytaj też:

Podsumowując: ostatnie doniesienia o szkodliwości tuj są mocno przesadzone, chociaż zawierają ziarno prawdy. Toksyczności żywotnika nie można bagatelizować, ale tylko przy bezpośrednim spożyciu. Przy rozsądnej uprawie nie ma powodów do niepokoju. I pisze to ogrodnik, który osobiście, w pełni nieobiektywnie nie lubi żywotników. Ze względu na ich monokulturowość w ogrodach i pewną sztuczność założeń, w których się je zazwyczaj wykorzystuje.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE
Kwiatkos
|

Thuje są toksyczne. Doświadczyłem tego w 2015 roku na własnym organizmie.
Dużo biegam i właśnie w okresie kiedy najgorzej pylą czyli na końcu marca i początku kwietnia coś mnie dusiło zawsze w tych samych miejscach. Zacząłem obserwować co tam rośnie i okazało się, że w 100% były to duże skupiska tego świństwa. Prawdopodobnie z czymś co jadłem spotęgowało się działanie Thuji i wylądowałem pewnego dnia na pogotowiu nie mogąc ani wziąć wdechu ani wydechu (paraliż dróg oddechowych). Dokładne badania a potem diagnoza 4 specjalistów w szpitalu „zdrowszego organizmu jeszcze nigdy nie mieliśmy na oddziale” a ja prawie odjechałem. Potem badania alergologiczne nie wykazały żadnych alergii a pani specjalistka powiedziała wprost: „Thuja to nie alergia tylko toksykologia”. Pozdrawiam

Pieseł
|

Skąd takie zabobony się biorą w naszym społeczeństwie...

Aleksandra Bakalarz
|

tuja zawiera silna neurotoksyne tujon.Nikomu nie polecam i naprawdę przynosi nieszczęścia ludziom którzy je blisko siebie sądzą .Może a wybrać masę innych zimozielonych iglaków slicze lodówki limby sosny syberyjskie modrzewie itp.Tuja jest lucyferyczny złowroga .

Aleksandra Bakalarz
|

Tuja zawiera toksyne tujon która jest silna trucizna .Lepiej wybrać świerk sosna kosacce czy limbe zamiast tuj .Ja nie lubię cmentarnych lucyferyczny tuj. Podobno przynoszą nieszczęścia .