Rudera w krzakach, w korytarzu gres, a na belce data - 1674. - Zabiły nam mocniej serca - mówią Kasia i Rafał. Remont zabytkowego domu w Pławnej

W niewielkiej Pławnej na Dolnym Śląsku trwa remont domu z 1674 roku. Budynek po latach zaniedbania był w dramatycznym stanie, ale jego nowi właściciele potraktowali go nie jak ruinę, lecz jak opowieść do odczytania. Najpierw uratowali dach, potem naprawili ściany szachulcowe, obecnie czekają na remont zachowanej konstrukcji izby zrębowej i przysłupowej.

Dom wznosi się w pobliżu dawnej linii kolejowej Lwówek Śląski – Gryfów Śląski – dzisiaj poprowadzona jest tędy ścieżka rowerowa. Sam układ ruralistyczny Pławnej Dolnej i Górnej jest w rejestrze zabytków województwa dolnośląskiego. We wsi znajdują się inne stare gospodarstwa i domy murowane i murowano-drewniane, a także liczne kapliczki przydrożne nawet z XVII wieku i kilka kolumn morowych z XVII wieku upamiętniających epidemię dżumy w Pławnej. Dom Kasi i Rafała należał kiedyś do skupiska podobnych budynków, które tworzyły prawdopodobnie kolonię tkacką. Pozostały w sąsiedztwie tylko nieliczne w większości mocno przebudowane.

Przypadek, który przerodził się w misję ratowania zabytku

Historia zakupu domu zaczęła się od informacji przekazanej przez znajomą. Budynek od kilku lat był wystawiony na sprzedaż, ale niewiele osób interesowało się jego losem.

– Nie planowaliśmy w ogóle zakupu takiego domu. Od znajomej dowiedziałam, że jest na sprzedaż i że ma wyryte na belce napisy i daty. Kiedy przejeżdżaliśmy przez Pławną Dolną, weszliśmy do środka z ciekawości. I wtedy zobaczyliśmy wycięte na belce napisy – podpisał się budowniczy i inwestor, a obok wycięto napis „ANNO 16+74”. To był ten moment, kiedy serce zabiło nam mocniej i zaczęliśmy już poważnie myśleć o zakupie i uratowaniu tego cennego domu – mówi Kasia.

Data budowy na belce w domu w Pławnej Dolnej
Autor: Darek Jędrzejewski Data budowy na belce w domu w Pławnej Dolnej

Dom przez lata czekał na ratunek

Kiedy Kasia i Rafał po raz pierwszy przekroczyli próg domu w Pławnej, zastali budynek w stanie wymagającym natychmiastowej interwencji. Obiekt przez około trzy dekady stał pusty. W tym czasie przez uszkodzony dach do wnętrza regularnie dostawała się woda, która niszczyła drewnianą konstrukcję.

– Dom był w stanie opłakanym, bo przez dziesięciolecia nie był zamieszkany. Było pięć wielkich dziur w dachu i woda lała się do środka strumieniem i szkodziła drewnianym elementom konstrukcji domu, przez co wiele z nich było uszkodzonych lub wręcz zniszczonych – wspomina Rafał.

Pierwszym zadaniem było więc zabezpieczenie budynku przed dalszą degradacją. - Po tym jak zapadła wstępna decyzja, że chyba spróbujemy ten dom uratować, to skontaktowaliśmy się z Witkiem Podsiadło. To lokalny cieśla specjalizujący się w zabytkowych obiektach, wybitny fachowiec, którego chyba wszyscy ruinersi i nie tylko oni dobrze znają w okolicy. Po oględzinach powiedział nam, że uda nam się ten dom uratować, co zadecydowało, że podjęliśmy się tego trudnego zadania – mówi Rafał.

W 2024 r. nowi właściciele przeprowadzili remont dachu, dzięki czemu dom po wielu latach zabezpieczony został przed warunkami atmosferycznymi. Rok później przystąpiono do remontu ścian szachulcowych na piętrze. To właśnie od skutecznego zabezpieczenia konstrukcji zależało, czy XVII-wieczny dom będzie miał szansę przetrwać kolejne lata.

Przeczytaj także: Kolejny dom na Pogórzu Izerskim będzie uratowany. Julia i Grzegorz remontują zabytkowy dom ryglowy w Marczowie

Ach co to był za dom!

Dom Kasi i Rafała należy do grupy jednobudynkowych zagród charakterystycznych dla obszaru historycznych Łużyc i Pogórza Izerskiego. Jego bryła składa się z dwóch części, starszej południowej z zachowaną częścią drewnianą (lewa połówka domu), w której wyróżnia się dawna izba zrębowa na parterze omurowana w okresie XIX-wiecznej przebudowy cegłą i pokryta tynkiem. Północna, nowsza część jest murowana (prawa połówka domu). Szachulcowe piętro starszej części o prostym rysunku drewnianych elementów konstrukcji wyróżnia podłużny balkon z drewna z dekoracją snycerską słupów. Ten typ balkonu, nazywany Gang lub Bühne był charakterystyczny dla dawnej Pławnej i okolic – jeszcze na początku XX w. takich elementów w regionie było ok. 170, a dzisiaj pozostało kilkanaście.

Dom przykryty jest prostym niesymetrycznym dachem dwuspadowym z przedłużoną jedną połacią pokrywająca zbudowany z kamienia ciąg gospodarczy z tyłu domu, tzw. Frackdach.

Przeczytaj także: Polowanie na ekipę z ciastem w ręku. Tak graficy z Warszawy ratowali dom w Milęcicach. Dziś ich dom gościnny zachwyca historyków sztuki

Odkryliśmy skarb na strychu

Remont szybko zaczął odsłaniać nie tylko kolejne warstwy konstrukcji, ale także historię przebudowy oraz historię dawnych mieszkańców. Jednym z najbardziej niezwykłych momentów było odkrycie depozytu ukrytego na strychu.

– Od początku marzyłam, że dom odkryje nam trochę swojej historii w trakcie remontu. I rzeczywiście tak się stało – opowiada Kasia.

Wśród schowanych przedmiotów znajdowały się rzeczy codziennego użytku pozostawione przez niemieckich mieszkańców opuszczających Pławną w 1945 roku.

– Znaleźliśmy filiżanki, spodki, miseczki, obrazki komunijne, buty skórzane, żelazko elektryczne (w Pławnej prąd podłączono w okresie I wojny światowej) ukryte w jednym schowku, a także kilka narzędzi m.in. prawie nieużywaną przedwojenną kosę, ośnik, butelki ze smarami i substancjami konserwującymi w drugim schowku. Ale najważniejsze było zdjęcie domu z właścicielami stojącymi przed nim.

Fotografia wykonana około 1905 roku stała się dla nowych gospodarzy bezcennym źródłem wiedzy.

– Na zdjęciu są detale, których już nie ma. Dlatego jest ono dla nas bezcenne. Widać na nim nowszą część domu (prawą połówkę) - obecnie wymurowaną, a wtedy ryglową szachulcową na I piętrze i być może zrębową na parterze. W około 1930 roku ta cała drewniana konstrukcja ryglowa szachulcowa oraz zrębowa prawej połówki domu została usunięta i zastąpiona murowaną – obecnie pod ścianami z cegieł nie ma w tej części drewna. Na szczęście lewa połówka domu jest pierwotna, z konstrukcją ryglową szachulcową na I piętrze i zrębową na parterze – tak samo jak na zdjęciu sprzed 100 lat – ta lewa część domu nie zmieniła się wcale przez te 120 lat.

Na balkonie pomiędzy belkami Rafał znalazł małą starą drumlę, a w kurniku klamrę - orła pruskiego z okresu I wojny światowej - element paska do werbla/bębna orkiestry wojskowej.

Podczas remontu cieśle ustalili, że pierwotnie, w okresie budowy w 1674 r. dom kończył się w miejscu w którym kończy się balkon, więc cała obecnie prawa połówka została dobudowana jako szachulcowa i zrębowa później. Świadczą o tym puste miejsca w drewnianych belkach, w których dawniej były zamocowane drewniane czopy i miecze skrajnej ściany domu. Ponadto dach w momencie wybudowania domu zapewne był z tyłu i z przodu podobnej długości, nie był tzw. frakowy jak obecnie, a więźba była szerzej rozstawiona – prawdopodobnie do uniesienia lekkiej strzechy, którą wtedy pokrywano dachy. Więźbę przebudowano w 1885 r. zagęszczając belki pod położenie cięższego niepalnego pokrycia – dachówki karpiówki ręcznie formowanej, tzw. palcówki. Mimo, że dachówki i więźba ma „jedynie” 140 lat, a nie 352 jak pozostałe drewniane konstrukcje domu, zachowaliśmy je.

Dom w Pławnej - drewniany balkon i kapliczka to elementy, które zwracają uwagę
Autor: Darek Jędrzejewski Dom w Pławnej - drewniany balkon i kapliczka to elementy, które zwracają uwagę

Poszukiwanie dawnych mieszkańców i historii zapisanej w archiwach

Odkrycia dokonane podczas remontu uruchomiły prawdziwe śledztwo historyczne. Właściciele rozpoczęli poszukiwania dawnych mieszkańców domu oraz ich potomków.

Ustalili, że ostatnim przedwojennym właścicielem był Paul Glaubitz. Okazało się również, że jedna z jego córek nadal żyje.

– Udało nam się skontaktować z panią, która ma dziś 92 lata. Nie spotkaliśmy się jeszcze, ale liczymy, że może jeszcze do tego dojdzie – mówi Kasia.

Historia domu odkrywana jest również dzięki dokumentom i archiwom. Ogromną rolę odegrała badaczka Doris Baumert, która od lat zajmuje się historią regionu.

– Dzięki niej udało się już dotrzeć do sześciu pokoleń właścicieli wstecz. W tej chwili jesteśmy przy roku 1793. Brakuje jeszcze około stu lat historii, żeby połączyć wszystkie informacje z datą budowy domu – opowiada Rafał

W rekonstrukcji dziejów pomagają także mieszkańcy okolicy. Jeden z nich pojawił się podczas dnia otwartego domów przysłupowych i przyniósł dokumenty związane z budynkiem i opowiedział o czasach powojennych kiedy to wielokrotnie przebywał w tym domu u starszej pani, która dom zamieszkiwała samotnie w latach 1945-1984.

– Mamy między innymi pełny spis wyposażenia domu sporządzony w 1946 roku.

Przeczytaj także: Dziurawy dach i walące się ściany - tyle zostało z poniemieckiego domu w Kowarach. Kasia i Jacek każdą wolną chwilę od 17 lat poświęcają na remont

Zdobywanie wiedzy trudniejsze od remontu

Choć renowacja zabytkowego domu wymaga dużych nakładów pracy, pieniędzy a także czasu, Kasia i Rafał podkreślają, że największym wyzwaniem okazało się zdobycie wiedzy.

– Najtrudniejszy jest brak wiedzy i brak dostępu do fachowców. Trzeba wiedzieć, do kogo zadzwonić, z kim się spotkać, od czego zacząć i jaka powinna być kolejność prac.

Każdy kolejny etap oznacza nowe konsultacje, poszukiwania materiałów źródłowych i rozmowy z rzemieślnikami specjalizującymi się w tradycyjnych technologiach budowlanych.

– Na każdym etapie szukamy informacji w internecie, rozmawiamy z lokalnymi fachowcami i wspólnie zastanawiamy się, co dalej.

To dzięki tym poszukiwaniom, rozmowom udaje się powoli remontować poszczególne elementy zabytkowego domu. Zrobiono już naprawdę dużo. W środku jeszcze tego nie widać, ale na zewnątrz uwagę przykuwa wyremontowane szachulcowe piętro z balkonem, który odzyskał swój dawny wygląd.

Remont zaplanowany na dekadę

Ratowanie domu z XVII wieku nie jest przedsięwzięciem, które można zakończyć w kilka miesięcy. Właściciele od początku założyli, że będzie to wieloletni projekt.

– Kiedy kupiliśmy dom, zaplanowaliśmy sobie dziesięć lat na remont.

Dziś wiedzą już, że cierpliwość jest jednym z najważniejszych narzędzi podczas pracy przy zabytku.

– Jestem z natury bardzo niecierpliwa i chciałabym mieć wszystko szybko gotowe. Ale tutaj nie ma to sensu. Każdy etap trzeba dobrze przygotować. Pośpiech nie jest wskazany – mówi Kasia.

Dużym wsparciem są dotacje, dzięki którym możliwe jest prowadzenie kolejnych prac konserwatorskich.

Gospodarze skorzystali z dofinansowania Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego już trzykrotnie - na remont konstrukcji dachu i więźby w 2024 r., na remont konstrukcji ryglowej w 2025 r., na remont zabytkowej konstrukcji zrębowej w 2026 r. Wsparcie zostało udzielone w ramach rządowego programu „Ochrona zabytków”. Dwukrotnie uzyskali również wsparcie Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków – na remont jednej ściany ryglowej w 2025 r. oraz na remont konstrukcji przysłupowej w 2026 r.

Ratować, zanim będzie za późno

Kasia i Rafał zwracają uwagę, że Dolny Śląsk wciąż pełen jest cennych historycznie budynków, które pozostają niezauważone - przykryte tynkiem i styropianem lub błędnie datowane. W samej Pławnej jest kilka bardzo starych domów, które być może niedługo przestaną istnieć.

– Tak mało wiemy o tych domach, że wiele z nich nawet w rejestrach konserwatorskich figuruje jako obiekty XIX-wieczne, choć prawdopodobnie są znacznie starsze.

Ich zdaniem ratowanie takich budynków wymaga nie tylko pieniędzy, ale również odpowiedzialności wobec historii.

– Pośpiech w ratowaniu tego dziedzictwa jest wskazany, ale trzeba podejść do tego spokojnie i z szacunkiem. Najważniejsza jest dokładność. Nie wolno remontu przeprowadzać „na szybko”, ale po kolei od najpilniejszych robót – mówi Rafał.

Czasu jednak nie pozostało wiele – jeden dom w Pławnej jest już na szczęście uratowany.

Zabytkowy dom w Pławnej Dolnej
Autor: Archiwum prywatne/ Archiwum prywatne Zabytkowy dom w Pławnej Dolnej

Jak znaleźć własną „ruinkę”?

Kasia i Rafał mają swoją receptę dla osób, które chciałyby uratować jakiś stary, zaniedbany przez lata nieużytkowania dom. To przedsięwzięcie, które może ocalić jeszcze jeden cenny obiekt.

– Warto po prostu jeździć po okolicy. Wybrać miejscowość, która się podoba, pochodzić, pooglądać domy, porozmawiać z mieszkańcami.

Ich zdaniem właśnie w ten sposób można odnaleźć miejsce, które stanie się czymś więcej niż tylko nieruchomością.

– To może być miejsce, które później stanie się naszym miejscem na ziemi, celem wielkiej podróży, którą rozpoczyna kupno.

Dla właścicieli domu w Pławnej taka podróż rozpoczęła się od przypadkowo zauważonej daty wyrytej w starej belce. Dziś wiedzą już, że wraz z budynkiem kupili nie tylko zabytek, ale również historię kilku pokoleń ludzi, którzy przez ponad 350 lat nazywali to miejsce swoim domem.

Murator Remontuje #3: Pęknięta ściana, zalane sufity – jak to naprawić?
Materiał sponsorowany
Murator Google News
Murowane starcie
Dom – ekologiczny czy tradycyjny? MUROWANE STARCIE

Zobacz także: Dolny Młyn w Wojciechowie - miał być z XX w., ale okazało się, że jest z połowy wieku XVII