Gdy oglądali dom studnia była pełna. Woda zniknęła, jak kupili chatę. Metamorfoza starego domu w Smarżowej

Stara chata na odludziu, studnia, która potem okazała się sucha i urocze, choć niszczycielskie popielice pod dachem. Marianna wraz z mężem tchnęła drugie życie w 80-letni, drewniany dom w Smarżowej. Stoi w lesie, na górze. Ten remont to kwintesencja samozaparcia właścicieli, ich miłości do drewna, zakupów na targach staroci i szalonych nocnych wypraw przez śnieg po pas. To też opowieść o tym, jak - nie za miliony - stworzyć wnętrza z niezwykłą duszą, godząc tradycję z nowoczesnym komfortem.

Jak znaleźć dom na odludziu? Przypadek, który odmienił wszystko

Wszystko zaczęło się piętnaście lat temu od prostego wpisu w wyszukiwarkę Google: „działka w Małopolsce do 30 000 zł”. Wtedy Marianna Rozciecha-Stobiecka wraz z mężem znaleźli dziką parcelę na odludziu w Beskidzie Niskim, gdzie wybudowali swój pierwszy drewniany domek - Smerekowiec. Gdy dzieci dorosły, a chata zaczęła służyć turystom, pani Marianna poczuła, że czas na drugi dom.

Poszukiwania trwały rok. Na chatę w Smarżowej (gmina Brzostek, Pogórze Strzyżowskie, na pograniczu Beskidu Niskiego) trafili przez pomyłkę w ogłoszeniu. Poprzedni właściciel wpisał że dom stoi w Beskidzie Niskim, choć tak naprawdę okazało się, że nie jest to Beskid Niski, to jego pogranicze. Ale to sprawiło, że oferta przyciągnęła uwagę pani Marianny.

- Jestem trochę szalona pod tym względem - śmieje się pani Marianna. - Jak widzę coś ciekawego, w czym dostrzegam potencjał, to po prostu od razu kupuję - mówi.

Choć raz takie szaleństwo skończyło się zakupem domu z konserwatorem zabytków na głowie, tym razem instynkt jej nie zawiódł. Decyzja zapadła natychmiast - w drodze powrotnej z wakacji we Włoszech, nad ranem, wjechali prosto na podwórze domu w Smarżowej.

Potencjał miejsca był tak uderzający, że negocjacje ruszyły od razu.

Metamorfoza starej chaty w Smarżowej
Autor: Kameralna Chata w Lesie/ Archiwum prywatne Metamorfoza starej chaty w Smarżowej. Na zdjęciu obecny widok

Studnia, w której nie było wody

Radość z zakupu szybko została wystawiona na ciężką próbę. 

- Mamy pecha z wodą - przyznaje właścicielka.

W Smerekowcu wykopano dwie studnie głębinowe na 90 metrów i wody nie ma tam do dziś - trzeba ją dowozić.

W Smarżowej miało być inaczej. Przy oględzinach woda leciała z kranu, a studnia wydawała się pełna. Rzeczywistość okazała się brutalna. Po sfinalizowaniu transakcji woda... zniknęła.

Okoliczni mieszkańcy twierdzili, że w tej okolicy nie ma szans na wodę. Małżeństwo podjęło jednak ryzyko i po wielu trudach i sporych wydatkach udało im się wykopać studnię głębinową w jedynym miejscu, gdzie woda była. Dziś pompa zapewnia pełen komfort gościom.

- Starą studnię zostawiliśmy. Jest bardzo piękna, choć pusta. Pozostała jako piękna dekoracja podwórza - mówi właścicielka.

Metamorfoza starej chaty w Smarżowej. Wiele udało się zrobić własnymi rękami

Stary, drewniany dom ma około 70 - 80 lat. Dokładna data budowy nie zachowała się na tradycyjnej belce tragarzowej wewnątrz domu, bo ściany zostały otynkowane przez jednego z wcześniejszych właścicieli - a chata miała ich po drodze aż pięcioro.

Jak opowiada pani Marianna, świadectwem bogatej historii domu były niezwykle wzruszające odwiedziny, jakich doświadczyła ze strony 65-letniej pani Marii, która urodziła się w tej chacie. Pewnego dnia przyszła do lasu płacząc z emocji i pytając, czy może obejrzeć swój dawny dom rodzinny.

Przez ostatnie dwa lata małżeństwo spędzało w Smarżowej niemal każdy weekend, dzieląc czas między dzieci, pracę zawodową w Krakowie - bo pani Marianna jest plastyczką i nauczycielką w szkole specjalnej - i logistyczne wyzwania.

Remont prowadzili systemem gospodarczym. Profesjonalnej ekipie zlecili jedynie pomalowanie dachu oraz odświeżenie elewacji ganku. Całą resztę wykonali sami.

Najmniej byli zadowoleni właśnie z białego, otynkowanego ganku, który zupełnie nie pasował do wizji tradycyjnej chaty. Choć pani Mariannie marzy się ganek z drewna, ograniczenia budżetowe zmusiły ich do kreatywnego kompromisu. Mąż pani Marianny własnoręcznie obił ganek drewnem, tworząc przytulną i spójną estetycznie konstrukcję, a także dobudował duży taras. Samodzielnie oczyścił też i wypiaskował całą elewację budynku oraz pomalował ściany.

Dziś wszystko wygląda pięknie.

Oto jubileuszowe, 500. wydanie Muratora
Namawiam Państwa do pochwalenia się historią Waszego domu! Piotr Laskowski, redaktor naczelny Muratora: [email protected]
Metamorfoza starej chaty w Smarżowej
Autor: Kameralna Chata w Lesie/ Archiwum prywatne Widok wnętrza chaty przed remontem - kuchnia

Wnętrza z duszą plastyka, czyli drugie życie starych mebli z odzysku

Wnętrze chaty zachwyca niepowtarzalnym klimatem. To zasługa artystycznego wykształcenia pani Marianny. Jako plastyk projektuje i aranżuje przestrzeń z ogromną wrażliwością. Jej nadrzędną zasadą jest... unikanie kupowania nowych rzeczy w sieciówkach.

- Jestem plastykiem z wykształcenia, więc myślę, że to jest bliskie mojemu sercu i kocham wyszukiwać. Wszystkie rzeczy, które mam w tych domkach, są w zasadzie z odzysku. Są ratowane, odnawiane. W zasadzie wszystkie meble, wszystko. Nie lubię kupować nowego - podsumowuje właścicielka.

W sypialni wzrok przyciągają łóżka z surowych desek, a w pokojach stoją unikalne, bogato zdobione szafki z ludowymi motywami kwiatowymi. Każdy z tych elementów został upolowany na targach staroci, licytacjach internetowych lub lokalnych wyprzedażach.

Garaż pani Marianny pęka w szwach od starych skrzyń i krzeseł czekających na jej wolną chwilę, której, z racji wymagającej pracy nauczycielki, ciągle jej brakuje. Jednak cały czas planuje już jak te przedmioty będą wyglądały po renowacji, odświeżeniu.

Rude kafle z ogłoszenia za ułamek ceny. Jak ogrzać dom w lesie?

Ogrzewanie domu na odludziu w zimowe dni to kolejne wyzwanie. Chata, jak już wspomnieliśmy stoi na kompletnym odludziu. Ma system centralnego ogrzewania zasilany starym kotłem węglowo-drewnianym, tzw. kopciuchem. Jednak, ze względów ekologicznych, chęci dbania o czyste powietrze oraz bezpieczeństwa gości, piec ten zostanie niebawem wyłączony z użytku.

Zamiast tego, centralne ogrzewanie zostanie podpięte pod nowoczesny piec elektryczny (również zakupiony z drugiej ręki), którym właściciele będą mogli sterować w pełni zdalnie, włączając i wyłączając ogrzewanie przed przyjazdem gości. W przyszłości planują także montaż pompy ciepła.

Prawdziwym sercem domu i jego największą ozdobą stanie się jednak tradycyjny piec kaflowy, który pani Marianna upolowała na portalu ogłoszeniowym. 

- Znalazłam na OLX-ie piękny kaflowy piec. Wart jakieś 10 000 zł, a ja go znalazłam za 500 zł! - cieszy się właścicielka.

Drobnym problemem był jedynie fakt, że po odbiór tego ważącego setki kilogramów skarbu jej mąż musiał jechać na drugi koniec Polski. Piec ma przepiękne, rude kafle i choć jest ogromny, musi tam stanąć jako klimatyczne, tradycyjne źródło ciepła na drewno. To będzie klimatyczne ciepło w klimatycznym wnętrzu.

Metamorfoza starej chaty w Smarżowej
Autor: Kameralna Chata w Lesie/ Archiwum prywatne Metamorfoza starej chaty w Smarżowej. Obecny widok

Nieproszeni goście na strychu - urocze popielice niszczą ocieplenie

Choć metamorfoza chaty już teraz robi ogromne wrażenie, największe wyzwania techniczne są wciąż przed nimi. Wszystko przez niezwykłych lokatorów, którzy bez pytania wprowadzili się na strych. Chodzi o popielice - małe, chronione zwierzątka leśne, wyglądem przypominające śliczne wiewiórki z puszystymi ogonami. Zwierzaki te budzą się ze snu zimowego w maju i są aktywne do września.

Choć wizualnie są naprawdę urocze, dla ocieplenia domu stanowią prawdziwą katastrofę. Popielice wygryzły niemal całe ocieplenie strychu. 

- Wyrządziły dość dużo szkód, więc cały strych jest do remontu. Będziemy się zabierać za to jesienią. Może się okazać, że trzeba będzie ściągać to drewno z domu, bo one wyżarły też ocieplenie - tłumaczy pani Marianna.

Właścicielka żartuje, że drży na myśl o opiniach turystów, u których nocne hałasy i harce nad głową mogą wywołać niepokój. Jesienny remont strychu ma solidnie zabezpieczyć górę i odciąć zwierzakom drogi wejścia do domu.

Stara stodoła i wielkie marzenia

Działka w Smarżowej skrywa jeszcze jeden skarb. Obok wyremontowanego domu stoi stara, zniszczona stodoła. Dla wielu byłby to bezużyteczny budynek gospodarczy, nadający się wyłącznie do rozbiórki, ale nie dla pani Marianny. Jej marzeniem jest przywrócenie tej drugiej chaty do życia w niezmienionej, tradycyjnej formie. 

- Mamy takie marzenie, żeby ją po prostu przywrócić do życia, bo ja kocham stare chaty. Nie chciałabym, Boże broń, nic w niej zmieniać - deklaruje z pasją.

To właśnie tam ma powstać jej wymarzony, w pełni drewniany ganek. Chata ma stać się prawdziwym, żywym skansenem. Z racji ogromnych kosztów takiego przedsięwzięcia, małżeństwo szuka obecnie zewnętrznych źródeł finansowania, takich jak unijne pożyczki czy rządowe dofinansowania na ratowanie tradycyjnej architektury.

Gdy ludzie pytają ją, po co jej ten trud i radzą „sprzedaj to, po co się bawić w takie remonty”, pani Marianna tylko się uśmiecha. Czuje w tym miejscu niezwykłą, dobrą energię. Kocha ten dom za to, że wspólnie z mężem przywracają go do życia. Ta miłość bywa ekstremalna - jak wtedy, gdy zimą brnęła nocą przez las w śniegu po pas, ciągnąc za sobą wielką, zabytkową blachę do prania i stare krzesło, bo akurat wtedy musiała je przetransportować do swojego ukochanego azylu.

Smarżowa to dla niej miejsce magiczne - i choć spektakularny remont wciąż trwa, „Kameralna chata w lesie” już teraz jest dowodem na to, że pasja i ciężka praca potrafią czynić cuda.

Debata Muratora: Gaz, prąd, pellet? Jak mądrze wybierać energię do domu?
Materiał sponsorowany
Murowane starcie
Prawdziwa cegła czy imitacje? MUROWANE STARCIE