Spis treści
- Grabię liście, ale nie wyrzucam wszystkich
- Wykonuję ostatnie koszenie trawnika
- Zabezpieczam wrażliwe rośliny przed mrozem
- Porządkuję rabaty i przycinam tylko to, co trzeba
- Przygotowuję do zimowania wrażliwe na mróz rośliny uprawiane w donicach
- Zakręcam wodę i porządkuję narzędzia
- Podlewam rośliny zimozielone i przygotowuję ogród na spokojny sen
Jesień w ogrodzie to dla mnie czas ostatnich porządków, zabezpieczania roślin i przygotowań do zimowego odpoczynku. Choć najchętniej zaszyłabym się już w domu z kubkiem gorącej herbaty, wiem, że zostało mi jeszcze trochę pracy. Zanim na dobre pożegnam się z ogrodem na kilka miesięcy, muszę wykonać 7 ważnych czynności. Dzięki nim moje rośliny mają większe szanse przetrwać mrozy, a ja wiosną będę miała znacznie mniej pracy. Co dokładnie robię?
Grabię liście, ale nie wyrzucam wszystkich
Jesienią mój ogród dosłownie tonie w liściach. Są wszędzie – na trawniku, rabatach, ścieżkach i pod krzewami. Choć wyglądają pięknie, nie mogę zostawić ich zupełnie bez kontroli.
Przede wszystkim grabię liście z trawnika. Jeśli zostawię na nim grubą, mokrą warstwę, trawa nie będzie miała dostępu do światła i powietrza. W efekcie może zacząć gnić, a wiosną zamiast zielonego dywanu zobaczę brzydkie, żółte plamy.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie liście lądują w workach. Zdrowe liście wykorzystuję do kompostowania albo pozostawiam pod krzewami i na rabatach. Tworzą tam naturalną warstwę ochronną, która pomaga zatrzymać wilgoć i chroni ziemię przed mrozem. W spokojnym zakątku ogrodu zostawiam też niewielką stertę liści dla jeży i pożytecznych owadów.
Wykonuję ostatnie koszenie trawnika
Zanim schowam kosiarkę do garażu, sprawdzam, czy trawnik nie potrzebuje jeszcze jednego strzyżenia. Wszystko zależy od pogody. Jeśli jesień jest ciepła, trawa potrafi rosnąć nawet w listopadzie.
Na ostatnie koszenie trawnika wybieram suchy dzień, najlepiej przed nadejściem silniejszych przymrozków. Nie ścinam jednak trawy bardzo krótko. Zostawiam źdźbła o wysokości mniej więcej 4–5 cm. Zbyt krótki trawnik będzie bardziej narażony na uszkodzenia spowodowane mrozem, a zbyt wysoki może się pokładać pod śniegiem i sprzyjać rozwojowi chorób.
Zabezpieczam wrażliwe rośliny przed mrozem
W ogrodzie mam rośliny, które świetnie radzą sobie z polską zimą, ale są też takie, którym trzeba trochę pomóc i zabezpieczyć je przed mrozem. Szczególną uwagę poświęcam młodym krzewom, różom oraz roślinom posadzonym w tym roku. U podstawy wrażliwych róż usypuję kopczyki z ziemi lub kompostu. Dzięki temu ich dolne części są lepiej chronione przed niską temperaturą. Delikatniejsze krzewy okrywam białą agrowłókniną zimową, która przepuszcza powietrze i pomaga ograniczyć działanie mroźnego wiatru.
Ważne jest jednak wyczucie odpowiedniego momentu. Nie okrywam wszystkich roślin już przy pierwszym chłodniejszym wieczorze. Czekam, aż temperatura zacznie regularnie spadać poniżej zera i nadejdą pierwsze lekkie przymrozki. Zbyt wczesne okrywanie może roślinom bardziej zaszkodzić niż pomóc.
Porządkuję rabaty i przycinam tylko to, co trzeba
Jesienią zawsze mam ochotę złapać za sekator i przyciąć wszystko, co wygląda nieestetycznie. Z czasem nauczyłam się jednak, że nie każda roślina potrzebuje jesiennego cięcia.
Z rabat usuwam przede wszystkim chore, gnijące i mocno uszkodzone części roślin. Wyrywam też chwasty, żeby nie zostawiać im dobrego startu na wiosnę. Zdrowe, suche pędy wielu bylin pozostawiam na zimę. Niektóre wyglądają przepięknie pokryte szronem, a ich nasiona są pożywieniem dla ptaków.
Nie przycinam też jesienią na zapas wszystkich krzewów. Wiele z nich lepiej znosi cięcie wiosenne, a niektóre kwitną na pędach wytworzonych w poprzednim sezonie. Gdybym przycięła je teraz, mogłabym pozbawić się kwiatów w przyszłym roku.
Na koniec rozsypuję na wybranych rabatach cienką warstwę dojrzałego kompostu. To prosty sposób, żeby poprawić jakość gleby bez przekopywania całego ogrodu.
Przygotowuję do zimowania wrażliwe na mróz rośliny uprawiane w donicach
Rośliny w donicach to osobny punkt mojej jesiennej listy. Latem stoją niemal wszędzie – na tarasie, schodach i przy wejściu do domu. Niestety, nie wszystkie rosnące w nich rośliny mogą spędzić zimę na zewnątrz. Pelargonie, fuksje czy inne rośliny, które chcę przechować do następnego sezonu, przenoszę do odpowiedniego, chłodnego pomieszczenia, zanim zaszkodzi im mróz. Wcześniej sprawdzam, czy nie mają szkodników lub objawów chorób.
Nieco inaczej postępuję z roślinami mrozoodpornymi. Te mogą zostać na tarasie, ale ich korzenie wymagają dodatkowej ochrony. W donicy ziemia przemarza znacznie szybciej niż w gruncie. Dlatego ustawiam pojemniki na drewnianych podkładkach lub styropianie, a ich boki owijam matą jutową albo innym materiałem izolacyjnym.
Zakręcam wodę i porządkuję narzędzia
To chyba najmniej romantyczna część przygotowań do zimy, ale jednocześnie jedna z najważniejszych. Woda pozostawiona w ogrodowym kranie, wężu czy instalacji nawadniającej może zamarznąć i spowodować poważne uszkodzenia. Dlatego przed nadejściem mrozów zakręcam dopływ wody do zewnętrznych kranów, jeśli nie są przystosowane do zimowania, i opróżniam instalację zgodnie z jej instrukcją. Odłączam wąż ogrodowy, wylewam z niego resztki wody, zwijam i chowam do pomieszczenia gospodarczego. Opróżniam również konewki, beczki i inne zbiorniki, które mogłyby popękać na mrozie.
Przy okazji robię przegląd narzędzi. Oczyszczam łopaty, grabie i motyki, a metalowe części w razie potrzeby zabezpieczam przed korozją. Sekator myję, dezynfekuję i sprawdzam, czy wymaga ostrzenia. Dokładnie czyszczę kosiarkę i inne urządzenia ogrodowe. Sprawdzam ich stan techniczny, a w przypadku sprzętu spalinowego wykonuję zalecane przez producenta czynności konserwacyjne, żeby wiosną były gotowe do pracy.
Nie zapominam też o meblach ogrodowych. Poduszki i tekstylia chowam w suche miejsce, a stoły oraz krzesła zabezpieczam odpowiednio do materiału, z którego zostały wykonane.
Podlewam rośliny zimozielone i przygotowuję ogród na spokojny sen
Na koniec zostawiam czynność, o której bardzo łatwo zapomnieć. Chodzi o podlewanie roślin zimozielonych, czyli takich, które nie tracą liści ani igieł na zimę. Mam na myśli między innymi rododendrony, bukszpany, tuje i inne iglaki. Wiele osób uważa, że jesienią ogród nie potrzebuje już wody. Tymczasem rośliny zimozielone tracą ją również zimą, a kiedy ziemia zamarznie, ich korzenie nie będą mogły pobierać wilgoci. Dlatego podczas suchej jesieni, zanim grunt zamarznie, podlewam je obficie, ale bez zalewania korzeni.
Sprawdzam też, czy młode drzewka są dobrze przymocowane do podpór i czy mocny wiatr nie uszkodzi ich zimą. Gdy zapowiadane są obfite opady śniegu, pamiętam również o delikatnych gałęziach krzewów, które mogą się pod jego ciężarem połamać.
Na sam koniec przechodzę się jeszcze po ogrodzie i sprawdzam, czy czegoś nie przeoczyłam. Chowam ostatnie drobiazgi, odstawiam grabie i zamykam szopę. Wiem jednak, że „zamknięcie” ogrodu nie oznacza, że przez całą zimę nie będę musiała do niego zaglądać. Podczas dłuższych okresów bez mrozu i deszczu sprawdzę jeszcze, czy rośliny zimozielone nie potrzebują wody. Po intensywnych opadach mokrego śniegu delikatnie otrząsnę go z gałęzi, jeśli będzie groził ich połamaniem.
Zobacz galerię zdjęć: Dom przysłupowy w Szklarskiej Porębie
Oryginalny budynek zbudowany z kamienia, drewna i gliny z charakterystyczną izbą zrębową i drewnianymi zdobieniami okien to jeden z najlepiej zachowanych domów przysłupowych w Szklarskiej Porębie. – Ten dom mnie wybrał, a ja go sobie wymarzyłam – mówi właścicielka. Czytaj więcej...