Od nadmiaru głowa boli
Rośliny w oranżerii rosną szybko i po pewnym czasie mogą zrobić się zbyt duże. Drzewa i krzewy oraz wyższe rośliny zielne możemy przyciąć. Pnącza i rośliny, które rozrastają się za pomocą rozłogów, okopujemy. Przycinamy im w ten sposób korzenie, dzięki czemu słabiej rosną. Części roślin trzeba się pozbyć, najlepiej oddając „w dobre ręce”. Systematycznie usuwamy żółknące i schnące liście, gdyż mogą być źródłem infekcji - chorób i szkodników.
Co szkodzi
Oprócz nadmiernego rozrastania się roślin, największym problemem są w ogrodach zimowych choroby i szkodniki. Gdy pojawią się, są często trudne do opanowania. Pamiętajmy więc, żeby kupując rośliny zawsze dokładnie obejrzeć ich liście i pędy. Każdy nowy egzemplarz, zanim trafi do naszej oranżerii, przez kilkanaście dni poddajmy kwarantannie - przetrzymajmy go w pokoju i obserwujmy. Dopiero gdy stwierdzimy, że jest zdrowy, możemy go przenieść do ogrodu zimowego. W ten sposób często udaje się zapobiec wprowadzeniu do oranżerii wielu chorób i szkodników, a wśród nich tak niebezpiecznych i trudnych do zniszczenia, jak tarczniki i wełnowce.
Uwaga!
Wiele groźnych szkodników trudno zauważyć, a kiedy już można zobaczyć gołym okiem ich kolonie lub objawy żerowania, trudno z nimi walczyć. Dlatego podczas kwarantanny warto obejrzeć rośliny przez lupę - zwracając uwagę na szczyty pędów, pąki kwiatowe oraz kąty i spód liści. Niektórzy ogrodnicy zalecają profilaktyczną kąpiel części nadziemnej w wodzie z dodatkiem płynu mycia do naczyń. Po kąpieli roślinę trzeba opłukać silnym strumieniem prysznica.
Niestety nie da się zapobiec pojawieniu się mszyc, przędziorków i mączlików, a z chorób - szarej pleśni, gdyż dostają się one przez okna. Jeśli się pojawią, konieczne jest zwalczanie chemiczne. Po zabiegu należy wywietrzyć oranżerię. Zimą wywietrzniki należy otwierać ostrożnie, aby mroźne powietrze nie uszkodziło roślin. Koniecznie trzeba przestrzegać wskazówek na opakowaniu preparatu.