O tym, że dom jest najlepszym sposobem na życie, pani Magda, która wychowała się w bloku, przekonała się, gdy zamieszkała w domu rodziców męża. „Tam poczułam radość, jaką daje przestrzeń, i zyskałam poczucie wolności. Ponieważ mąż wraz z rodzicami przeprowadził się do Starej Miłosnej kilka lat wcześniej, znał te tereny i naturalne było dla nas to, że będziemy tu mieszkać. Zaraz po studiach kupiliśmy działkę z ogłoszenia” – wspomina.
Marzenia o dworku
Otoczona lasami działka jest położona 4 km od rodzinnego domu pana Marcina. Jest duża – ma 2 tys. m2. – Gdy ją kupowaliśmy, myśleliśmy, że kończy się w połowie. Dopiero gdy geodeci przyszli ją wymierzać, uświadomiliśmy sobie, że mamy kawał ziemi – śmieje się pani Magda. Niestety działka jest wąska, ma wymiary 20x100 m.
Na początku roku 2000 trudno było znaleźć odpowiedni projekt gotowy. Dlatego inwestorzy zdecydowali się na jego zamówienie u architekta. Pani Magda wspomina: „Marzył nam się dworek polski. Podoba mi się taka architektura, aczkolwiek wnętrza lubię nowoczesne.
Gdy architekt wykonał projekt, zobaczyliśmy jego wady – dworek był klasycznie podzielony, nie czuliśmy w nim przestrzeni, na której zależało nam najbardziej. Osią domu były schody – dzieliły go na niewielką strefę dzienną i obszerną gospodarczą. I chociaż projekt domu nas nie satysfakcjonował, rozpoczęliśmy budowę”.
Zmiana projektu: dworek na miarę XXI wieku
Ponieważ państwo Magda i Marcin dalej mieli dużo wątpliwości, zdecydowali się na konsultacje u architekta Janusza Kaczorka. „Jego zdaniem projekt generował nie tylko duże wydatki (miał wykusze, lukarny, balkony i inne kosztowne detale), ale też nie dawał poczucia przestrzeni. Stwierdził, że szkoda budować dom, który już na starcie mija się z naszymi oczekiwaniami. No i zrobił nowy projekt, w zupełnie odmiennej stylistyce. Zaproponował prosty dom z dwuspadowym dachem, a wnętrza bez symetrii typowej dla pierwszego projektu. To sprawiło, że część wypoczynkowa stała się znacznie większa niż gospodarcza. Śmiejemy się, że mamy dworek na miarę XXI wieku.
Decyzje o zmianie projektu podjęliśmy już po wylaniu fundamentów, dlatego nowy projekt był częściowo ograniczony starym planem. Mimo to jesteśmy bardzo zadowoleni. Cieszymy się też, że chociaż dom jest długi, ma ładną linię. W pierwszym projekcie mieliśmy niski garaż, pan Kaczorek namówił nas na jego podwyższenie, dzięki temu zyskaliśmy pomieszczenie nad garażem. Te dodatkowe 50 m2 to znakomite miejsce na bawialnię czy też pokój sportowy.
Architekt potrafił nas przekonać, że warto zamienić dworek z kolumnami i daszkami na prosty, funkcjonalny dom. Myślę, że ta inwestycja była dla niego wyzwaniem – ograniczeniem były już wylane fundamenty oraz nietypowa długa i wąska działka” – podsumowuje ten etap pani Magda.