Punktem wyjścia tej historii jest choroba syna państwa Głogowskich. Gabriel co kilka tygodni miał zapalenie płuc. „Okazało się, że kapiąca w mieszkaniu sąsiadów woda przedostała się na ścianę pokoju chłopców. Pod tapetą zrobił się grzyb, odkryliśmy go, gdy tapeta zaczęła się odklejać. Syn był już wtedy poważnie chory na astmę. Poza tym mieliśmy dwa pokoje i dwoje dzieci, było nam ciasno. Mieszkanie to porażka, deweloper nas oszukał – nie było zapewnionego miejsca garażowego. Argumentów przeciw mieszkaniu było więcej – trudno jest się porozumieć ze wspólnotą mieszkaniową, mieszkaliśmy na parterze, do ogródka wrzucano nam pety. Najgorsze były nocne hałaśliwe imprezy, dzieci budziły się z płaczem”. Po tych doświadczeniach doszli do wniosku, że lepiej mieć mniejszy dom niż duże mieszkanie. Dojrzeli do budowy.
Działka pod bliźniak
Od razu nastawili się na budowę bliźniaka, pod tym kątem wzięli kredyt – nie chcieli go spłacać przez 30 lat. „Szukałem sposobu na spłacenie go w ciągu pięciu lat, ale udało się w ciągu trzech. Teraz możemy żyć spokojnie bez myślenia o kredycie. Mieszkaliśmy w Jabłonnie, do Chotomowa jeździłem rowerem na wycieczki. Bardzo mi się spodobała niska zabudowa. Poza tym niedaleko jest las, ścieżki do biegania, możemy chodzić na spacery. Chcieliśmy być bliżej przyrody”. Ponieważ ceny działek rosły, postanowili – także na kredyt – zaryzykować jej kupno. Wiedzieli, że na transakcji nie stracą. Miała około 1090 m2, po podziale działka państwa Głogowskich ma ponad 500 m2, druga zaś 490 m2. Działkę kupili w grudniu 2004 roku.
Idealny w duecie
Projektu szukali ponad rok, głównie w Internecie, kupowali też katalogi. Zakładali, że dom powinien mieć 100-150 m2. Miał być ekonomiczny, tani w utrzymaniu. Taki jest C12. „Podobała nam się bryła budynku. Dom jest zgrabny, z zewnątrz wydaje się niewielki, ale wnętrza są przestronne. Braliśmy pod uwagę domy parterowe, zniechęciła nas jednak duża powierzchnia dachu i fundamentów. Szukaliśmy domu bez lukarn – znacznie podrażają wykonanie i remont dachu. Ważna była też technologia – ten projekt jest dostępny również w technologii ściany jednowarstwowej z ceramiki poryzowanej, a my postanowiliśmy budować z bloczków Ytong. Łatwo było więc przystosować projekt. Chcieliśmy mieć salon z miejscem na duży stół i kuchnię ze stołem, przy którym będzie mogła jeść swobodnie nasza czteroosobowa rodzina. Konieczne były też trzy sypialnie na poddaszu. Dom jest wygodny, każdy ma swój pokój, jest też pokój gościnny. Zaletą są dwie łazienki. To świetny dom do zbliźniaczenia i tani w budowie. Decyzję dotyczącą wyboru projektu umocniła moja wizyta w nowo wybudowanym C12. W MURATORZE podano nam adres inwestora, dom „na żywo” bardzo mi się spodobał. Uważamy, że jest idealny dla cztero-, a nawet pięcioosobowej rodziny. Zmian było niewiele. Zrezygnowali ze ściany dzielącej hol i salon oraz ze ściany działowej między wc a łazienką: chcieliśmy, żeby łazienka była duża i wygodna. Zmiany sprawiły, że jest więcej przestrzeni. Moim zdaniem z małych pomieszczeń lepiej robić większe”. Zamiast stropu drewnianego mają gęstożebrowy. Powiększyli też taras.
Szybka budowa kluczem do sukcesu
Budowę zaczęli w kwietniu 2005 roku. Fundamenty były wylane od razu pod dwa domy. Budowali je jako dwa osobne budynki, nie łączy ich żadna wspólna ściana. Dzięki temu nie słychać sąsiadów, nie ma żadnych uciążliwości typowych dla bliźniaków. Zdecydowali się na ściany jednowarstwowe z betonu komórkowego marki Ytong. Pan Marcin wybierał ekipę budowlaną z okolic Chotomowa. Szukał domów zbudowanych z bloczków Ytong i docierał do ich wykonawców. W marcu znalazł odpowiednią firmę. „Jej szef pokazał mi kilka domów zbudowanych przez siebie w tej technologii. Były w porządku, miały prosty fundament, równe spoiny. Wcześniej nawiązałem kontakt z przedstawicielem Ytonga, który zadeklarował, że może przyjechać na plac budowy. Zwrócił moją uwagę na szczegóły specyficzne dla technologii. Podwójna budowa była elementem przetargowym zarówno z ekipą budowlaną, jak i ze sprzedawcami materiałów budowlanych. Oznaczała dla nich więcej pracy i pieniędzy, a nas mniej kosztowała – myślę, że nawet do 25%. Korzystałem z dwóch składów budowlanych – polecił mi je wykonawca. Pracownicy składów przywozili towar i zabierali jego nadwyżkę. Nie było problemów, poza firmą, która dostarczyła dachówkę. Byłem zaskoczony, że duża międzynarodowa firma zlekceważyła moją reklamację – dachówka ceramiczna była z rysami. W końcu udało się ją wymienić. Murarzy nie musiałem pilnować, ale zaglądałem na budowę rano i wieczorem”. Budowa domu do etapu stanu surowego otwartego trwała krótko. Budowa stanu zero zajęła tydzień, potem była konieczna przerwa technologiczna, a po dwóch tygodniach stał dom. Z Ytonga buduje się szybko, wystarczyły wiertarka i specjalna paca.